GET YOURSELF

REFRESHED

Zadzwoń i zamów

690 580 808

Napisali o nas

Street Food Polska:

„To co przede wszystkim ściągnęło mnie do Garażu to frytki smażone na wołowym łoju. Kto raz próbował takich frytek ten wie, że smak jest nieporównywalny z żadnymi innymi frytkami. Ciężko go opisać, po prostu trzeba spróbować. Jak smakują frytki przygotowywane w garażu? Są tak blisko ideału, jak tylko można sobie wyobrazić. Chrupiące z wierzchu i bardzo miękkie i delikatne w środku. A do tego majonez kielecki. Wyrazisty i pyszny. No i potężna porcja, która naprawdę potrafi nasycić. Oj, jestem wielkim fanem frytek z Garażu i nawet ściągam tam gości zza granicy, którzy potwierdzają moją opinię. To są najlepsze frytki w Krakowie.”

Burger wygląda bardzo dobrze i pachnie obłędnie. Po ugryzieniu od razu można wyczuć świetną jakość mięsa. Nie wiem skąd ono pochodzi ale jest perfekcyjne. No i dosmażone dokładnie tak jak sobie tego życzymy. Dodatki bardzo świeże i chrupiące. Bułka świetnie wchłania ewentualne nadmiary sosów i bardzo dobrze trzyma zawartość kanapki do ostatniego kęsa. Burger w pierwszej trójce najlepszych jakie dane mi było jeść w rodzinnym mieście.”

Przeczytaj całą recenzję »

separator

Wojciech Nowicki:

„Bo niby gdzie indziej mielibyście zjeść świetnego burgera? Czemu nie tu właśnie? Chłopaki próbują swoich sił na razie, stoją, gdzie znaleźli miejsce, sytuacja jest sympatyczna; a produkt mają świetny. Skupmy się na szczegółach. Stupięćdziesięciogramowa porcja mielonej wołowiny (oj, czuję to mięso), same świeże dodatki, czerwona cebula, pomidor, sałata, w niektórych przypadkach grillowane pieczarki albo karmelizowana cebula, znakomite sosy. Dobra, będzie konkretniej: kupiliśmy trzy burgery. Przez dziesięć minut wszystko smażyli na świeżo, zapach bekonu musiał przenikać daleko do wnętrza wegetariańskiej restauracji Pod Norenami (której kucharze też są widoczni na parkingu), mnie by stamtąd wywabił. Special One był dla mnie: wołowina, ostry sos Jack Daniels, ementaler, bekon, grillowane pieczarki, karmelizowana cebula, sałata, pomidor – cóż, jadłem, ciekło, zlizywałem, przez kwadrans nie powiedziałem słowa. Młodsze pokolenie zeżarło Johnny’ego Englisha: wołowina, jajko sadzone, bekon, grillowane pieczarki, pomidor i cebula, do tego sos worcestershire i ketchup. Sami rozumiecie, że taki burger to nie przelewki. Też trwał niecały kwadrans. Musieliśmy wyglądać jak idioci. Wjeżdżały i wyjeżdżały samochody, a my jak zombie jakieś łaziliśmy w milczeniu, wpici w bułę, żeby im dać przejazd. Najmniejsze z nas wzięło cheese’a, i nie dało rady. Tylko bułki nam średnio smakowały, ale następnego dnia mieli już inne, i cały czas szukają lepszych. Ludzie, walcie na parking. Burgertata wie, co robi.

Przeczytaj całą recenzję »

separator

 

Anna Starmach:

„W Burger Tata są hamburgery z bekonem i z pomidorem ze zwykłym żółtym serem, ale też takim z niebieską pleśnią, ogórkami i jajkiem sadzonym, z keczupem i ze specjalnie skomponowanymi sosami.

Ja skusiłam się na wersję chyba najbardziej klasyczną – i nie narzekałam. Był ogromny, ale przepyszny.

Jadłam go siedząc na krawężniku parkingu przy ul. Krupniczej i obserwowałam, jak kolejni ludzie przychodzą po swoja porcję kalorii. Byli tam tacy jak ja, którzy te burgery próbowali po raz pierwszy, ale byli też starzy wyjadacze, stali klienci, i coś mi się zdaje że i ja niedługo dołączę do tej drugiej grup.”

Przeczytaj całą recenzję »

separator

 

Zjedz Kraków:

„Długo zastanawiałem się jak zatytułować ten wpis… Nie. To nieprawda. Zastanawiałem się krótko, od pierwszego do drugiego gryza, czyli jakieś pięć sekund. Znalazłem wreszcie miejsce, które jest: do bólu szczere, smaczne i nigdy mi się nie znudzi. Znalazłem najlepszego burgera w Krakowie. (…) Wróćmy do mojego hawajskiego zamówienia. Od razu zaatakowano mnie pytaniem o stopień wysmażenia mięsa (szok!). Zamówiłem najsabłej wysmażone, bo krwiste przecież lubimy. Dostałem zgrabnie wyglądającą bułkę, z grubym kawałkiem krwistej wołowiny i słuszną porcją dodatków. Było ich dokładnie tyle, ile być powinno. Nic nie przytłoczyło smaku mięsa (jak w MoaBurgerze), niczego nie brakowało (jak w większości burgerowni). Ketchup bananowy, w połączeniu z grillowanym ananasem zwyczajnie rozłożył mnie na łopatki. Tak. To był najlepszy burger, jakiego do tej pory jadłem w Krakowie. Możliwe, że był to zresztą najlepszy burger jakiego jadłem gdziekolwiek i kiedykolwiek.

Przeczytaj całą recenzję »

separator

 

DJGotuje:

„Gruby kawał mięsa ważący od 180 do 220 gram, grubo cięty pomidor lekko podgrillowany, bekon, karmelizowana cebula pieczarki (tych mogłoby nie być ;)) oraz sosy, a w nich jeden Jack Daniels Barbecue podrasowany Jackiem Danielsem co nadaje mu wyrazistszy charakter. Bułka świeża smaczna. przed grillowaniem jej jest zwilżana oliwą z oliwek przez co nabiera swojego niepowtarzalnego smaku. Z każdym kęsem rośnie apetyt na więcej i więcej.

Przeczytaj całą recenzję »

separator